obsesya blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Lalka

2

Czasem czuję się jak mała Laleczka. Bez władzy w rękach, nogach, bez własnego rozumu.
Otulana raz na jakiś czas uściskami, pocałunkami, czułością, jaką może Laleczce zapewnić tylko jej nowość, niezwykłość.
Zapomniana, rzucona w  kąt, zakurzona i bezradna pośród innych starych zabawek, gdy już ekscytacja mija, a na miejsce starej pojawia się nowa Laleczka. Tylko nieliczne z pośród miliona dzieci, potrafią docenić Laleczkę właśnie za to, że jest stara. Nie obchodzi ich to, że Laleczka ma trochę zmechaconą sukienkę, włosy już dawno nie wyglądają tak jak zaraz po kupnie i rozpakowaniu, zwiędłe, poczochrane. No i buzia już nie ta sama, bo Laleczka wszak dużo przeszła w dziecięcym, pełnym gwałtownych zmian życiu. Pełna rys i wad. A jednak z tą Laleczką wiążą się wspomnienia. Te najlepsze i te najgorsze.
Czy pamiętasz, jak tuliłeś z radością swoją Laleczkę kiedy pierwszy raz wziąłeś ją w swoje ręce? Taka piękna, lśniąca – nikt takiej nie miał. Chodziłeś z nią wszędzie, chwaliłeś się, tak bardzo Cię cieszyło, że wszyscy Ci zazdroszczą.
A pamiętasz, jak płakałeś w jej włosy, kiedy coś nie poszło po Twojej myśli? Zamykałeś się w pokoju i tuliłeś po ciemku z całych sił, chlipiąc pod stołem? Nikogo nie dopuszczałeś do siebie, tylko Twoja Laleczka Cię rozumiała, chociaż milczała jak zaklęta. Nigdy się nie sprzeciwiała, zawsze była obok, milcząca i wierna jak najlepszy przyjaciel.
Ale dzieci mają to do siebie, że kochają wszystko to, co piękne, kolorowe i nowe. I kiedy Laleczka traci na swoich zaletach, a coraz bardziej przypomina starą, szmacianą kukiełkę, zaczynasz marzyć o innejj, ładniejszej, takiej, którą będziesz mógł się pochwalić.
Rzucasz w kąt starą Laleczkę gdy dostajesz w lepkie od podniecenia rączki nową, wspaniałą! I zapominasz na jakiś czas o biednej zasłużonej Laleczce która zawsze przy Tobie była. Tylko czasami spoglądasz na półkę, na siedzącą wymarnowaną wypłowiałą sukieneczkę w słoneczniki. Mówisz sobie – trzeba wyrzucić tą starą Laleczkę po co mi ona??
I kiedy chcesz to zrobić, nagle spostrzegasz, że nie możesz. Patrzysz na Nią, w jej poczochrane brązowe loczki, kiedyś piękne, na jej porysowaną twarzyczkę, brudną sukieneczkę – i wszystko wraca. Wszystkie wspomnienia związane z Laleczką, jak tuliłeś do ust, jaka Ci była droga, nigdy się z nią nie rozstawałeś. Czujesz głęboki żal, bo przecież tak ją kochałeś. ALe przecież jest już taka brzydka, za to ta nowa, to co innego!! I patrzysz na leżącą na poduszce piękną Lalkę którą niedawno dostałeś. Ale zniknęła gdzieś ta radość. Nie cieszy Cię już, że ma takie śliczne rumiane policzki, długie rzęsy i piękny kubraczek. Włazisz pod stół ze swoją starą, ukochaną, zasłużoną Laleczką i nagle wszystko wraca. Jak mogłem Ci to zrobić Moja Ukochana Laleczko?

Przelała się czara

0

Zełżyj mi
Zełżyj choć raz!
Dla Ciebie cóż to!
Niewinne kłamstwo
Raz dwa
Pozamiatane

A dla mnie?
Dla mnie to wszystko
I nic zarazem
Bo choć to tylko słowa
Trwać będą, dźwięczyć mi w uszach
Gdy echo ich ucichnie
Za zamykanymi drzwiami

Kocham Cię!
Zełżyj!
Choć raz poczuć smak
Goryczy tych słów
W Twoich ustach
Dla mnie wszystkim

I niczym
Gdy obrócą w proch
Marzenia na prędce sklecane
Plany, suknie misternie dobierane

Cóż to wszystko dla mnie
Kiedy niczym jest dla Ciebie

Wytarte słowa nie nabiorą barw
Gdy przyszłość zapada bezwiarą

czasem trzeba sie wyluzować

2

Koszmary. Dziwne niejasne sny. Ponoć sny są odwzorowaniem naszej podświadomości. Jeśli tak jest, to moja podświadomość jest bardzo chora.
Powoli zaczynam tracić rezerwy sił. To co widzę wokół siebie, przerasta mnie. Jeśli teraz jest ciężko, to co będzie potem?? Za wcześnie wkroczyłam w sferę dorosłości. Teraz to widzę, daje mi to w kość na każdym kroku. Czasem wydaję mi się, że urodziłam się nie w tym ciele co trzeba. Za późno. Od dziecka radzę sobie sama, od dziecka uważam się za starszą niż w rzeczywistości jestem. To nie jest dobre. Nigdy nie pozwalajcie swoim dzieciom dorastać zbyt szybko. To nigdy nie kończy się dobrze. Jestem uwięziona, psychicznie obumieram. W takie dni jak ten, widzę każdy swój popełniony błąd z przeszłych lat. Mogłabym być zupełnie kim innym dziś. Mogłabym być jeszcze dzieckiem.
Dziś oprócz gorzkiego smaku rozczarowania własną osobą, nie pozostaję mi nic innego, jak tylko brnąć dalej. Przecież czasu nie cofnę. Muszę zrobić coś, żeby polepszyć swą sytuację. Ale żeby tak było, muszę uleczyć najpierw swoją duszę. Nieda się zrobić nic, kiedy czujesz ciężar w swojej głowie.
Powoli, nieubłagalnie czas przecieka mi przez palce. Ostatnio niewiele robię dla siebie. Nawet nie wychodzę z domu. Niewiem co będzie dalej. Coś musi  się zmienić. Inaczej się udusze.

wszystko wpizdu

0

lezy przede mna paczka papierosow, dumnie oznajmiająca na swym przodzie PALENIE ZABIJA
pierdolone chuje. Obiecuja, obiecuja i nic.

Pierdolony koniec wszystkiego.  Dzisiaj skończył się mój świat. Tak po prostu.

Smutne Życie Polaka

1

Patrzę na tych wszystkich
ludzi, patrzę na ich czerwone od mrozu, schowane głęboko w szalikach
twarze i co widzę? – Biedę. Coraz bardziej przygnębiającą
wszechogarniającą biedę. I to nie tylko materialną, a przede wszystkim
emocjonalną.
Nie chcę patrzeć w ich oczy, nie chcę widzieć jak ogarnia ich coraz to
większy smutek. To widać na każdym kroku. Na ulicy roi się od smutnych
ludzi. Z resztą, przejrzałam dziś parę blogów, ot tak, z ciekawości, z
nudów. W co drugim blogu widziałam dokładnie to samo – smutek,
melancholię, brak poczucia własnej wartości.Załamać się można, jacy
Polacy są niedowartościowani, jacy pesymistyczni. Dlatego nic nam nie
wychodzi. Bo my zawsze z góry zakładamy że nic nam się nie uda, że
nawet nie warto próbować. A jeśli znajdzie się jeden na milion odważny
człowieczyna poczciwy, który spróbuje polepszyć swój żywot marny -
biada mu jeśli nie wyjdzie- depresja murowana. Nie wpadnie na to, żeby
spróbować jeszcze raz, inną drogą. Załamuję się i kurwa koniec. Do
stwarzania problemów nieistniejących też jesteśmy po prostu jak ulał.
Problemy + Polak = Wielka Miłość
Trzeba przyznać, że choć z wyglądu raczej nie przypominam typowej Polki, to myśleniem niestety bardzo ją przypominam.
Wiem, że mam coś ważnego do zrobienia, no i trzebaby ruszyć w końcu
ciężką dupę, ale nie. Poczekam na ostatnią chwilę, a potem będę się
załamywać jak to ja mam dużo na głowie. Kurwa co za życie mnie
spotkało. Jaka jestem biedna bo muszę zapierdalać dwa razy szybciej bo
wcześniej mi się nie chciało.
Oczywiście, jeśli coś mi nie wyjdzie to jestem beznadziejną, brzydką, głupią pipą bez szkoły.
Zamiast myśleć pozytywnie, jebać przeciwności losu w dupę i pchać do
przodu najmocniej jak się da, to niestety, my Polacy wolimy raczej być
jebani przez losu przeciwności.
Taka nasza kurwa uroda.
Amen.

Zainspirowana

2

Kochać Cię
Trudno i smutno
gdy nie mogąc spać ani jeść
myśli wszelkie, burzy mi ta jedna
Gdzie jesteś
gdy nasłuchuję odgłosów ulicy
wychwytując każdy ruch
za firanką zamglonych oczu

Kochać Cię, boleśnie
wyczekiwanymi godzinami
zapachem rozczarowania
tak dobrze mi znanym
Gdzie jesteś
gdy w nozdrza mnie drażni
dym palonego zioła
wyśpiewującego mi nad głową
melanholijne pieśni
Tęsknotą jest Cię kochać
mocniejszą niż cokolwiek.

Odwołuję święta w tym roku.

2

 W tym roku świąt nie będzie.
Ludzie w święta są szczęśliwi, zdrowi, wypoczęci, najedzeni i rumiani od alkoholu. Nie myślą o niczym tylko napychają swoje czerwone gęby czym popadnie i śmieją się z głupich żartów wujka Stasia. Ciocia Jadzia flirtuje z ręką wujka Tadka pod stołem, a Krysia udaję że tego nie widzi, nerwowo popijając kolejne kieliszki domowego winka. Wszyscy piją ile wlezie, bo przecież to święta, można sobie pozwolić. Pod wieczór atmosfera zaczyna gęstnieć aż ciężko się oddycha, wraz z wyziewami alkoholowymi wynurzają się na światło dzienne dawno „zapomniane” pretensje, żale i zaczyna się wypominanie kto co komu kiedy i czym zawinił. Na wpół przytomne dziadki przekrzykują się wzajemnie i choinka tak miło migocze. Podstarzałe kuzyneczki wymalowane i obwieszone biżuterią ( niejedną można z ową choinką pomylić) obmawiają resztę nieobecnej rodziny, dzieci nic nie rozumieją i karmią psy i koty pod obrusem. Mętlik i bałagan jak na dworcu. W tle oczywista rzecz musi grać telewizor i ósmy raz z rzędu „Kevin sam w domu” albo „Titanic”.  Naprawdę miła, świąteczna, rodzinna atmosfera.
Szczerzę mówiąc, ochujeć można od tych świąt.
Czy to naprawdę jest takie potrzebne? Tydzień przygotowań, żeby wszystko było idealne, żeby na stole stanęło 12 potraw, żeby obrus był bielszy niż Ciotki Klotki rok temu, żeby wszyscy na widok wystroju wnętrz rozdziawili gęby tak jak ten karp po środku stołu. To wszystko po to, żeby przez dwa dni posłuchać kłócącej się rodzinki przy stole, wiecznych pretensji i gorzkich żalów, po to by mieć całą kuchnie niepozmywanych naczyń i żeby wszyscy się na siebie obrazili ( oczywiście za rok, w pierwszy dzień świąt pogodzą się bo przecież są święta, by na drugi dzień znów kłócić się o to samo ) .
Ja mówię na to wszystko GÓWNO!
Nie obchodzę świąt. Nie chcę tego całego obrządku nie jest mi potrzebny. Z resztą, moja rodzina ( ta która jeszcze mi nie wymarła) już dawno przestała się na takich spotkaniach godzić. Bardziej przypomina to sąd niż Wigilię. Zostaje więc w domu, bez choinki, pod kołdrą, z dobrą książką i herbatą o smaku owoców leśnych ( chyba, że do czasu świąt wynajdę jakąś o smaku karpia :):)
Chcę mieć to wszystko gdzieś, a jednak przyznam, z niemałym smutkiem, że przecież są święta a ja sama bez niczyjej ręki na moim kolanie pod stołem, bez choinki, prezentów, bez krzątającej się babci i donośnego głosu dziadka. Bez głupawych uśmieszków cioteczek, że jaka to ja już duża pannica kiedy ślub, bez dwuznacznych komentarzy wujaszków, że taka dorodna zdrowa maci.. kobieta wyrosła ze mnie. Sama,  zupełnie sama, będe mogła usiąść na oknie i podglądać sąsiadów z naprzeciwka, jakie mają ładne drzewko, jaki piękny stół i dużą rodzinę. To nic, że jutro zaczną  się kłócić. Przeżyć choć ten jeden dzień, tak, jakby wszystko było okej, nie baczyć na problemy, smutki odrzucić w kąt, móc zobaczyć swoich bliskich w komplecie, dostać nietrafiony prezent – to wszystko ma swój urok, na który warto czekać cały rok, zwłaszcza, jeśli nie był do końca udany.

Historia pewnej kobiety

0

Była niesamowicie piękna. Ale nie w sposób oczywisty. Trzeba było się skupić na poszczególnych elementach jej urody, by dostrzec w niej coś rzadkiego, niespotykanego. Miała w sobie coś dramatycznego. Jakąś ukrytą melancholię w oczach, kiedy na Ciebie patrzyła miałeś wrażenie, że lada moment powie Ci o czymś naprawdę smutnym. Pierwszy raz spotkałem ją w małej knajpce nieopodal mojego miejsca zamieszkania. Było już grubo po północy kiedy zdecydowałem się wyjść jednak z domu na małego drinka. Wieczór nie zapowiadał się ciekawie, większość moich kumpli miało nocne zmiany. Zostaliśmy więc sami – ja i piątkowy wieczór.
Siedziała w samym rogu sali, przy stoliku, przy którym o dziwo bardzo często siedziałem ja. Była ubrana w zwykłą czerwoną długą suknie, która pięknie odcinała się od jej jasnej, ciepłej karnacji. Jej długie, czarne, kręcone włosy lekko zasłaniały kawałek twarzy kiedy sięgała po kieliszek. Wolno, w zamyśleniu paląc długiego papierosa, wyglądała tak, jakby wogóle nie zdawała sobie sprawy z tego, gdzie się znajduję. Widać było, że jest obojętna na otaczających ją ludzi i wogóle wszystko wokół. Stałem tak pogrążony w myślach o niej, wpatrując się w jej twarz, kiedy nagle podniosła wzrok. Jakby doskonale wiedziała, że od dłuższego czasu się jej przyglądam. Jej oczy były niesamowite. Nawet z tak daleka widziałem, jak długie ma rzęsy. Piękne wilgotne, lekko załzawione, chyba od dymu panującego w knajpie, brązowe oczy, patrzyły na mnie niewidzącym wzrokiem. Jej melancholijna uroda tak mną wstrząsnęła, że nie wiedziałem co mam zrobić. W końcu otrząsnąłem się i podszedłem do jej stolika.
Czułem się jakbym znów miał 16 lat i zakochał się w starszej siostrze któregoś z kolegów.
-Przepraszam, nie chciałbym przeszkadzać, ale często tu przychodze i… powiem szczerze, że to jest moje ulubione miejsce, jednakże jeśli Pani nie życzy sobie towarzystwa to ja…
-Proszę usiąść. Nie przeszkadza mi Pan – przerwała mi wpół zdania widząc moje ogromne zmieszanie
-Bardzo dziękuje, mam nadzieję, że to nie jest dla Pani kłopotem
Spojrzała na mnie jakoś tak dziwnie, w głębi duszy czułem że zaraz nastąpi coś naprawdę niesamowitego, niezwykłego. Odwróciła głowę by krzyknąć do kelnera, aby przyniósł jej kolejnego drinka. I wtedy to zobaczyłem. Długie włosy zaczesane bardziej na lewą stronę odkryły przez ułamek sekundy całkiem pokaźnego krwiaka przy skroni. Byłem przerażony tym co zobaczyłem, nie wiedziałem co robić, czy udawać że nie nic nie zauważyłem, czy też może zwrócić uwagę. Mimo woli wpatrywałem sie cały czas w to miejsce. Dostrzegła to. W jej oczach zobaczyłem napięcie, może strach? Zaraz jednak odwróciła wzrok, zgasiła papierosa i szybko wstała.
-Zaczekaj! – Krzyknąłem – Kto Ci to zrobił? Potrzebujesz pomocy?
-Nikt już nie może mi pomóc a teraz wybaczy Pan, spiesze się
-Ależ proszę Cię, poczekaj odprowadzę Cię chociaż do domu, nie musisz mówić co się stało.
Słysząc to, uśmiechnęła się smutno, ledwie dostrzegalnie. Zaraz jednak przybrała poważną minę, odwróciła się i zaczęła iść w stronę wyjścia. Przed chwilę nie wiedziałem co robić, biec za nią czy pozwolić odejść. O nie, pomyślałem – nie pozwolę jej tak po prostu zniknąć. Pobiegłem więc za nią potykając się jak szalony, gdyż już straciłem ją z pola widzenia. Wyszedłem na ulicę, rozejrzałem się ale nigdzie nie dostrzegłem czerwonej sukni. Nagle usłyszałem jakiś kobiecy głos, gdzies blisko, może w tej bocznej uliczce gdzie zawsze chadzają goście tej speluny kiedy przesadzą z alkoholem.To musiała być ona. Zaraz potem usłyszałem jeszcze jeden głos, należał do mężczyzny. Wyobraziłem sobie że jest stary i bardzo gruby, niewiem dlaczego, samo nasunęło mi się to na myśl. Sparaliżował mnie strach. Ale nie mogłem się opanować, najciszej jak mogłem podszedłem trochę bliżej żeby usłyszeć rozmowę…
Facet mówił spokojnie,powiedziałbym, nawet czule lecz w jego głosie można być wyczuć jakąś niebiezpieczną nutę.
- Zdradziłaś nas, dlaczego to zrobiłaś? To nie musiało się tak skończyć, jak mogłaś donieść na własną rodzinę?
- Nie mogłam znieść, tego co robicie. Wiedziałam, jakie będą konsekwencję, ale jestem w stanie poświęcić własne życie, dla dobra tych dzieci
- Wiesz, że muszę to zrobić córko, takie są zasady
-Tak, wiem
-Zawsze będziesz moją najukochańszą córeczką, dlatego muszę to zrobić, by taką cię zapamiętać
Padł strzał.
Opadłem na ziemię, jakby to ja dostał kulkę. Wiedziałem co się stało. Zrobiło mi się ciemno przed oczami . Po co ja wogóle wychodziłem z domu? Ta kobieta… Dopiero co zawładnęła moim sercem a już… stała się przeszłością. Ta myśl była tak bolesna, że prawie płakałem. Właściwie niewiem, czy tak nie było, przez chwilę w ustach poczułem słony smak. Nagle z zamroczenia wyrwał mnie cichy, stłumiony szloch. O boże, czyżby to było możliwe?? Czyżby ona… Poderwałem się na nogi i wyjrzałem za ścianę. Klęczała tam, w czerwonej sukni, przy tym starym grubasie i cichuteńko płakała. Nie śmiałem jej przerywać, nie wiedziałem nawet co zrobię kiedy zauważy że tu jestem. Nagle wstała otarła ręką łzy i cicho powiedziała ; Wybacz tato, złamałam zasady.
Zobaczyła mnie, drgnęła i już chciała sięgać po broń, ale nagle się powstrzymała. Dłuższą chwilę przyglądaliśmy sobie w milczeniu.
Podeszła do mnie i jakby nigdy nic pocałowała mnie w policzek i odeszła. A ja stałem tak wmurowany, nie wiedząc co ze sobą zrobić.
Wracałem do domu totalnie skołowany, zmęczony. Mimo tego całego zdarzenia, zasnąłem od razu.
Nazajutrz obudziłem się dopiero w południe. Całą noc miałem jakieś koszmary. Wyjrzałem za drzwi mojego mieszkania, by sięgnąć po poranną gazetę. Na pierwszej stronie widniało zdjęcie kobiety, z pochodzenia mogła być włoszką, miała długie czarne włosy i smutne, brązowe oczy.
Przeczytałem cały artykuł chyba z 5 razy.

„Dzięki pomocy córki szefa mafii, Gianny Martino, dziś rano ujęci zostali pozostali członkowie gangu, którzy zajmowali się chandlem małymi dziećmi na terenie całej Europy. Policja znalazła też ciało ojca Gianny M. postrzelonego prosto w serce. Sprawca nie znany. Nie wiadomo, dlaczego córka mafioza zdecydowała się na ten krok, odmiawia też komentarza w tej sprawie> Nieoficjalnie mówi się, iż posunęła się do tego, gdyż sama jako dziecko została kupiona przez poprzedniego szefa gangu, którym był ś.p Carlo Mariani, nieżyjący od 20 lat (znaleziono jego ciało w porcie, z akt wynika, że został otruty) .”


  • RSS