Właściwie to nie wiem czy potrafię ubrać w słowa to co kłębi się w mojej głowie. Słowa. Tak wiele ludzi przypisuję im wielkie znaczenie. Jedyne jakie przychodzą mi na myśl to tęsknota i samotność. Jak zazwyczaj zresztą, kiedy mam chwilę dla siebie, zastanawiam się, czego tak naprawdę  chcę i oczekuję od siebie, swojego życia. Jednym razem pragnienie swobody ruchów i możliwość decydowania o sobie w pojedynkę aż zgrzyta mi piachem w zębach, innym razem oczy moje krzycząc poszukują ratunku, ciepła, świadomości, że nie jestem sama, że kogoś jednak obchodzi mój nędzny człowieczy los. Zastanawiam się, czy w swojej pokrętnej logice jestem sama na tym świecie, czy to zupełnie normalne być tak rozdartym wewnętrznie. Nie rozróżniam już chyba zwykłych kaprysów od rzeczywistych pragnień.