Czy zdarzyło Ci się kiedyś, że nie mogłeś zapłakać? Czy czułeś kiedyś jak ból odrętwiał Twoje ciało jakby był jedną  wielką martwicą mózgu, nie dającą spać ani jeść?  Ale łzy nie nadchodziły. Ciężar duszy nie pozwalał Ci oddychać, a Ty nie potrafiłeś temu przeciwdziałać.

A czy zdarzyło Ci się, że gdy już udało Ci się zapłakać, nie mogłeś powstrzymać radości, że jednak zapłakałeś?  Czy czułeś wtedy ulgę, bo utwierdziłeś się w nadwątlonym przekonaniu, że jeszcze należysz do żywych i jesteś człowiekiem?
Czy nie zastanawiałeś się kiedyś, jak taka banalna czynność jak płacz, jest w stanie zmienić Twoje życie?
Ten, kto nie potrafi płakać, już nie odczuwa. Ani bólu ani radości, tej prawdziwej radości, nie tej udawanej. Ten kto nie potrafi zapłakać, nie potrafi też kochać. Bo miłość to radość i łzy, które jeśli są miłością, nigdy nie są udawane. Tłumione łzy nigdy nie są radością, zwłaszcza gdy nie są łzami szczęścia. Bo nawet gdy nie są to jeśli potrafisz zapłakać, przynoszą ulgę. I w końcu zasypiasz. Po nocach wpatrywanych się w sufit, albo w czyjeś plecy.

Ten, kto nie potrafi zapłakać, jest bardzo nieszczęśliwym człowiekiem.