Samotnosc upaja mnie. Samotnosc i spokoj. To dziwne, jak sprzeczne uczucia potrafia w czlowieku budzic te dwa stany. Jedni choruja na samotnosc, cale zycie cierpia w poszukiwaniu odrobiny zrozumienia,  inni ja kochaja. Jedni nie potrafia zyc w spokoju i ciagle za czyms gonia, drudzy daza wlasnie do tego by go osiagnac. I zazwyczaj nikt niewie czego tak naprawde mu potrzeba. Pragnienie samotnosci ostatnimi czasy dobija sie do mnie z kazdej strony. Niewiem, moze urodzilam sie nie w tym ciele co trzeba. Moze powinnam byla byc krowa, wilkiem, lisciem debu albo lilia wodna. Nie czuc nic, nie kochac, nie wiedziec co to nienawisc i smutek. Wogole nic nie czuc, nie miec sumienia, niczego nie musiec, oprocz jedzenia i srania. Moze kiedys przy dobrych wiatrach ktos by mnie w koncu zezarl i bylby spokoj.
Nie mam mysli samobojczych, nigdy chyba nie mialam.
Ale czasami mysle sobie, ze nie chce zyc. Moje zycie wydaje mi sie totalnie pozbawione sensu.
Kazdy ma jakis cel, do czegos dazy. Czegos pragnie. Rozwija sie.
Ja nie. Nie mam kompletnie pojecia czego chce. Czy chce kochac, zyc i byc jak wszyscy, czy chce zeby wszyscy o mnie zapomnieli i miec ten SPOKOJ. Ta masa zobowiazan, ktorymi wiazemy sie z ludzmi, instytucjami, tylko po to zeby powiedziec sobie „tak”, gdy uda nam sie przezyc ze soba wiecej niz wynosi przecietna, to mowienie do widzenia, gdy nie dotrzymamy umowy, gryzienie stolu kiedy nie ma pracy, nadmierna rozrzutnosc gdy sie ja w koncu ma, malowanie, ubieranie, tak zeby Cie akceptowali.. Wkurwia mnie to !!
Nie chce nalezec do elity zaslepionych debili, ktorzy sami nie wiedza co robia i po co to robia. A jednak naleze do nich, jestem juz tak gleboko zakorzeniona. I przeraza mnie to.
Nie wychodze z domu bez makijazu, bo przeciez jak to niemozliwoscia jest, jeszcze mnie kto zobaczy.
Nie odmiawiam sobie ciuchow i innych zbednych drobiazgow, bo przeciez jakos trzeba sie pokazac.
Udaje ze nie rozumiem co sie do mnie mowi, bo zycie debila albo slodkiej idiotki jest o wieele latwiejsze.
Jestem uwiklana w zwiazek, pare lat juz minelo, mowie te durne, oklepane dwa slowa przecietnie raz w tygodniu, daje dupy przecietnie raz w tygodniu, ale tak naprawde niewiem po co to wszystko.
Slepo wierze w dobro i zlo, chociaz tak naprawde niewiem ktore jest ktorym.
Wszystko i tak kiedys sie skonczy, nic nie bedzie, bede gryzla ziemie, albo bede sobie plywala sproszkowana w jakims krystalicznie czystym morzu, a moze w gownie, zalezy ile zla wyrzadze jeszcze osobie ktora bedzie moje prochy rozsypywac.

I to zlo i dobro tez mnie wkurwia.
Bo niby skad wiadomo co jest dobre a co zle?
Pierdolone stereotypy.
Bo niby jak to jest, ze jak zabije dwoch ludzi w obronie jednej, to jestem dobra, bo obronilam jedna osobe, a nie jestem zla, bo zabilam dwie.
Kto powiedzial ze zabijanie wogole jest zle, ze dziecmi sie trzeba zajmowac a kobiety i starych ludzi szanowac?
Kiedys ktos to sobie wymyslil ( podobno jakis Bog i jego ziomkowie) i wszyscy w to wierza.
Tez w to wierze, bo tak mnie wychowali. Jestem oburzona kiedy ktos popelni przestepstwo i rozczulam sie nad dziecmi.
Tylko w Boga nie moge uwierzyc, jakbym sie nie starala, to nie potrafie wierzyc w tego kogos kto rzadzi tym calym burdelem.
Moze nie trzeba sie starac, albo to czujesz albo nie. Moze dlatego wlasnie czuje sie taka uboga.
Mam wlosy, oczy, dupe, cycki, nawet troche mozgu,  a nadal jestem uboga. Moze gdybym miala wiare i cel, bylabym wartosciowym czlowiekiem, a nie kupa gowna, pragnaca naglej smierci.
Mam ochote rzucic to wszystko co mnie ogranicza i zostac wolnym czlowiekiem. Tylko ze lata zycia w taki sposob,przyzwyczailo mnie do tego w czym zyje.
Gdybym to wszystko pierdolnela, pewnie i tak wrocilabym szybciej niz zyrafa mruga.
Bo tak naprawde nie znosze samotnosci, tylko tak mi sie wydaje, bo jestem samotna tylko czasami i tylko czasmi mam spokoj.
Na dluzsza mete, pewnie chcialabym tego, czego chca wszyscy.
Samochodow, mezow, zon, dzieci, psow i dobrze platnej pracy.
Moze taka jest po prostu natura ludzka a ja dopoki jestem czlowiekiem ,bede toczyc ze soba ta walke. Bede czuc to, co powinnam, bo wszyscy tak czuja, bede udawac ze kocham, bede pracowac,  bede robic i nie robic tak jak wszyscy i wierzyc w dobro i zlo, no i moze nawet w boga, bo czlowiek tak juz jest zrobiony.
Ale dopoki nie sprobuje to sie nie dowiem.